Mały, drewniany domek

SYTUACJA BEZ WYJŚCIA

Adam nie miał czasu pomyśleć, co będzie mu potrzebne w nowym miejscu. Musiał natychmiast opuścić swój dotychczasowy dom. Miał coraz mniej czasu. Zegar z każdą sekundą tykał coraz głośniej dając mężczyźnie do zrozumienia, że musi się spieszyć. Hazard sprawił, że Adam zadłużył się na kilkadziesiąt tysięcy złotych u dwóch miejscowych osób, które proponowały pożyczki pod zastaw z bardzo wysokim procentem. Nigdy nie zagłębił się w ten temat bardziej. Ważniejsze było to, że miał dalej pieniądze na grę, a nie to, że nie dość, że będzie musiał spłacić dziesięciokrotność pożyczonej kwoty to jeszcze straci dom.

Kareta pogrzebowa

OBRZĘDY I ZWYCZAJE POGRZEBOWE
Ze śmiercią od dawnych dziejów wiąże się wiele obrzędów chrześcijańskich oraz świeckich. Kiedyś był to typowo zwyczaj pogański i wiązał się on z kultem zmarłych. Chowano ich, aby nie niepokoili żyjących. Na przestrzeni lat powstało wiele wierzeń i praktyk związanych ze śmiercią i pogrzebem. Niektóre z nich przetrwały do dziś.

Sanatorium BB

WSPOMNIENIE DAWNYCH CZASÓW
Magda pod nieobecność męża, który przebywa w sanatorium cofa się w swoich wspomnieniach dwa lata wstecz. Zawsze w swoich myślach pielęgnowała te dobre chwile, które przeżyła. Próbuje sobie przypomnieć i zobaczyć w wyobrażeniu wzrok i uśmiech swojego męża, gdy spotkali się po raz pierwszy. Połączyła ich pasja. Poznali się przez Internet i dość spontanicznie się umówili. Już wtedy jak się żegnali wiedziała, że na tym jednym spotkaniu się nie skończy.

„Truskawkowa” szkoła

OSTATNI DZWONEK

Młodzież siedziała jak na szpilkach i oczekiwała na rozdanie świadectw. Uczniowie jedną nogą byli już na wakacjach. Jedynie o czym teraz rozmyślali to o zaplanowanych już dawno wyjazdach z rówieśnikami. Praktycznie w ogóle nie słuchali swojego wychowawcy. Nie wyłapali jego najważniejszych słów, że to ostatni dzień, kiedy ta szkoła będzie otwarta. Od nowego roku trafią do nowych placówek. Dyrektor postarał się, aby ta mała grupka osób nie została pozostawiona samym sobie i miała do czego wrócić po wakacjach. Każdemu z nich wystawił osobno opinię i załatwił miejsce w innych szkołach zawodowych.. Ta niestety musiała zostać zamknięta ze względów finansowych.

Niebiesko – różowy domek

„Czemu ty się, zła godzino,
Z niepotrzebnym mieszasz lękiem?
Jesteś – a więc musisz minąć,
Miniesz – a więc to jest piękne.”*

Kościół na wzgórzu

PRZYKRY POCZĄTEK

Kaja obudziła się w szpitalu. Nie pamiętała jak się tam znalazła. Nie wiedziała, co się stało. Zaczęła się rozglądać po pokoju szukając w pobliżu znajomych twarzy, jednocześnie dotknęła swojej głowy owiniętej w bandaż. Miała nadzieję, że w ten sposób uśmierzy dudniący w czaszce ból. Delikatnie przesuwała dłonią po skroniach, aż pod jej palcami skończył się materiał. Nie poczuła pod nimi swoich długich włosów. Co się stało z jej pięknymi, grubymi brązowymi lokami? Dziewczynie zaczęły z oczu lecieć łzy. Z całych sił próbowała sobie przypomnieć, co się wydarzyło poprzedniego wieczora. Chciałaby, aby obok siedziała jej mama i jak zawsze trzymała ją za rękę i pocieszała. Niestety tym razem nie było to możliwe. I doskonale wiedziała dlaczego. Tego choćby bardzo chciała to jej mózg nie był w stanie wyprzeć z pamięci.

Dom w polach

ŻYCIE JAK Z BAJKI

Spotkali się zupełnie przypadkiem jakiś czas temu na ulicy miasta. Zerknęli na siebie, uśmiechnęli i minęli jak z każdym innym przechodniem. Mijały dni. Tygodnie. Miesiące. Ona znów go zobaczyła. Uśmiechniętego, pełnego życia blondyna. Przypomniała sobie, że już kiedyś go widziała i skupiła swój wzrok na nim na dłużej. Mężczyzna to zauważył i zdecydował się do niej podejść. Zagadał, zaprosił na spacer. Gdy żegnali się po kilku godzinach rozmów poprosił ją o numer telefonu.

Zakłady bawełniane

ZMIANA RYNKU

Rynek na przestrzeni lat bardzo się zmienił. Zaczęto szukać tańszych zamienników, często gorszych jakościowo. Bardziej opłacał się import niż produkcja własnego kraju. Napływ azjatyckich towarów sprawił, że nasze rodzime firmy z czasem zaczęły plajtować. Niekiedy wpływ na to mieli sami właściciele firm, którzy przestawali inwestować w swój biznes i myśleli, że wyżej wymienione zmiany nie wpłyną na ich biznesy.

Dokładnie taki sam los podzieliła fabryka tkanin przedstawiona Wam na zdjęciach. Z dnia na dzień stanęła w niej produkcja, zwolniono część pracowników, a ci, którzy pozostali nie wiedzieli, jaka czeka ich przyszłość.

Hotel z restauracją

MARTWY SEZON

W ciągu każdego roku przez kilka miesięcy w hotelach w miejscowościach typowo turystycznych następuje martwy sezon. Gości jest zdecydowanie mniej, nawet ruch w restauracjach maleje. Agnieszka doskonale zdawała sobie sprawę, że taka jest kolej rzeczy. W okresie wakacyjnym interes powinien kręcić się bez zarzutu, zimą zawsze było gorzej. Ale teraz jest wręcz tragicznie. Góry mają to do siebie, że turyści przyjeżdżają w nie cały rok, jak nie zimą na narty, to wiosną, latem, czy jesienią, aby wyjść na szlak.  Jednak hotel Agnieszki stoi jakby zapomniany przez wszystkich.

Zgniłek

PLANY URLOPOWE

Marian od roku pracuje u zachodnich sąsiadów. Firma posiada swoje ośrodki wypoczynkowe położone w kilku miejscach w Niemczech, z których za niewielką opłatą mogą korzystać pracownicy. Jedne tańsze, drugie droższe… Wszystko zależy od lokalizacji i udogodnień, jakie się tam znajdują. Halinka oczywiście stwierdziła, że skoro nadarza się taka okazja to należy ją wykorzystać i przyoszczędzić parę groszy. Bidulka zapomniała już o ich przygodach w Czechach i o tym jak odbiła się od drzwi próbując wejść do hotelu.* To była jej jedna z wielu porażek, ale jak zawsze nigdy się nimi nie przejmowała i nie uczyła się na swoich błędach.  Kobieta na drugi dzień kazała przynieść mężowi broszurę z pracy  z wykazem wszystkich ośrodków, które należały do jego pracodawcy.

Marian doskonale wiedział, że jak Halinka sobie coś postanowi to tak musi być. Wiedział, że dyskusja z nią wiele nie da. Próbował jej przedstawić racjonalne argumenty. Ale gdzie tam! Halinka chce wczasy w Niemczech. Koniec. Kropka!

Dom w W.

DOM POŚRODKU NICZEGO

Stoi sam. Wśród pól i drzew. Prowadzi do niego mało uczęszczana szutrowa droga. W pobliżu nie ma żadnych sąsiadów.

Dom. Zapomniany przez jego mieszkańców. Zamknięty na klucz, z nieskoszoną trawą, z zaniedbanymi drzewkami, z niewyjeżdżonym podjazdem. Budowla wizualnie nie wygląda źle. Dach się nie zapada, okna są całe, mur wygląda dobrze. Budynkowi nie grozi zawalenie. Pomimo tego wszystkiego jest jakaś przyczyna, z powodu której jego jedynymi mieszkańcami jest rój much.

Przędzalnia

SEKUNDY UCIEKAJĄ

– Karol? Gdzie jesteś?

– Tutaj! Szybko!

– Biegnę… Poczekaj na mnie.

– Pospiesz się. Słyszę ich. Szukają nas.

Karol i Maniek nie wiedzieli, gdzie uciekać i gdzie się ukryć. Znaleźli się w pułapce na własne życzenie. Weszli do tego budynku, bo słyszeli od mieszkańców, że już od dawna stoi pusty. Potrzebowali ścian do ćwiczenia graffiti, a jednocześnie miejsca, w którym nie będzie nikt im przeszkadzać. Jednak to, co zobaczyli w środku przeszło ich najśmielsze oczekiwania. Kiedyś ich rodzice mówili, że w ich mieście w tym budynku była przędzalnia, ale od dawna nieczynna. Miały być puste ściany i nic więcej. Nikt nie wiedział, że w środku stoi pełen sprzęt z przędzą. Albo wiedzieli, a nie mówili, bo nie chcieli. Bali się może, że ktoś się tym zainteresuje i rozgrabi miejsce. W końcu zawsze tyle chętnych jest na wywiezienie złomu i zarobienia paru groszy. A dla wszystkich mieszkańców przędzalnia była sentymentalna. Pracowało tam kiedyś całe ich osiedle.

Drewniana chatka

PIERWSZE PORZUCENIE

Siedzę w domu sam. Wszyscy odeszli i zostawili mnie w tych czterech ścianach. Najpierw odszedł syn. Twierdził, że jestem zbyt toksyczny i próbuję go cały czas kontrolować. Chciałem, aby zawsze robił wszystko po mojej myśli, aby mówił mi gdzie i z kim się spotyka. Próbowałem mu wybierać znajomych, aż z czasem przestał całkowicie mi o nich mówić. Chyba chciał mnie od nich odseparować. Wstyd mu za mnie było? Zawsze wszystkich krytykowałem i uważałem, że nie są godni jego znajomości. Stać go było na kogoś lepszego niż tych obdartusów z sąsiedztwa. W końcu nie wytrzymał i odszedł w nocy. Musiał mieć wcześniej wszystko zaplanowane, bo nawet nie słyszeliśmy z żoną, aby się pakował przed wyjściem. Po prostu wstał z łóżka, nawet go nie zaścielił i zniknął. Może pomógł mu któryś z tych jego koleżków? Ja się tego nigdy nie dowiem, bo ze mną od tamtej pory nie zamienił ani słowa, a matce zabronił mówić, co u niego słychać.

Pozostałość po laboratorium

CHWILA REFLEKSJI

Dzisiaj wyjątkowo nie będzie żadnej historyjki. Jakoś tak naszła mnie potrzeba napisania paru słów odnośnie tego albumu i obiektu. Niektórzy stwierdzą, że wylewam swoje żale. A mnie jakoś tak do tego natchnął właściciel, które spotkaliśmy w ostatni weekend.

W miejsce to pojechaliśmy z nadzieją, że nie jest ono bardzo rozniesione. Jednak to, co zobaczyliśmy przeszło nasze wyobrażenie. Z całego obiektu, czyli hal (w których i tak nic nie było), wyposażonego laboratorium i biurowca ostał się tylko magazyn z naczyniami laboratoryjnymi i probówkami.

„Dom wózków inwalidzkich”

PRACA POTRZEBNA OD ZARAZ

Ewa poszukiwała pracę od około pół roku. Z zawodu była pielęgniarką, ale mimo to była w stanie podjąć się każdego zajęcia. Niestety nawet na kasjerkę w sklepie wymagali jako takiego doświadczenia. Za długo siedziała w domu po urodzeniu córki i była świadoma tego, że z każdym miesiącem będzie gorzej ze znalezieniem pracy. Z jednej pensji męża ledwo wiązali koniec z końcem. Coraz częściej wpływało to negatywnie na ich relacje.

Ewka uruchomiła swoje wszystkie kontakty. Poroznosiła CV po szpitalach, zarówno państwowych, jak i prywatnych. Odwiedziła również koleżanki, które pracowały w przychodniach rejonowych. Wszędzie mieli zapełnione etaty, bądź między wierszami szefostwo mówiło, że niestety miała zbyt długą przerwę w zawodzie. Po każdej takiej rozmowie kobieta wracała do domu coraz bardziej zrezygnowana.

Dom wczasowy

DOROSŁE ŻYCIE

Dzieci Moniki już dawno wyfrunęły z rodzinnego domu. Córka pojechała do Niemiec na studia, a syn nad morze za pracą. Zaczynał od kelnera w budce ze smażonymi rybami, a teraz prowadzi ł własną renomowaną restaurację. Kobieta z dnia na dzień czuła się coraz bardzie samotna, lubiła swoje codzienne spotkania z sąsiadkami, ale wiedziała, że nie zastąpi jej to rozmów z dziećmi. Jak tylko pozwalało zdrowie, jeździła do nich na parę dni zobaczyć jak sobie radzą. Jednak pewnego dnia doszła do wniosku, że czas najwyższy, aby zadbała o samą siebie, niż ciągle doglądała swoje dorosłe pociechy.

Chevrolet Impala

CHCIANA SAMOTNOŚĆ

Ania z Michałem rozstała się blisko rok temu, a nadal przeżywała ich rozłąkę. Często o nim myślała i wspominała  szczęśliwe chwile przeglądając średnio raz w tygodniu wspólne zdjęcia. Mimo wszystko musiała zakończyć ten związek. To, co zrobił nie mogło pozostać dla niego bez konsekwencji. Jeszcze nikt jej tak bardzo nie skrzywdził. Nie potrafiła mu wybaczyć i wiedziała, że przy każdej nadarzającej się okazji będzie mu wypominać zdradę. Od tej pory nie chciała nigdzie wychodzić, ani z nikim się spotykać. Najlepiej czuła się schowana pod kocem z dobrą książką w dłoni i lampką wina. Jak sama mówiła, pozostawała w doborowym towarzystwie. Sama ze sobą.

Ukryte w trawie

ZAMKNIĘTY PARKING POLICYJNY

– Ty, Heniek, a kiedy szef miała dać nam te podwyżki? W tym roku?

– Ano w tym Stefan, a czemu pytasz?

– Bo ja tak sobie myślę, że oni z nami w bambuko lecą. Połowa roku, a premii jak nie było tak nie ma! No jak to tak?

– Stefan, nie przesadzaj, jak mówili, że będzie to znaczy, że będzie. Ty to zawsze problemu szukasz tam, gdzie nie potrzeba. Weź no, czekaj cierpliwie.

– Czekaj cierpliwie… A Ty od kiedy jesteś taką oazą spokoju?

– Od dawna, tylko Ty dopiero dzisiaj zauważyłeś.

– Heniek, ja Ci powiem, że my tutaj na tym parkingu to zupełnie niepotrzebni jesteśmy. Jest ogrodzenie betonowe, jest siatka. Komu się będzie chciało tutaj skakać i coś grzebać? Mówię Ci no.. Według mnie to możemy stąd iść. Przecież nic się nie stanie, nikt nie zareaguje.

– Stefan, Ciebie to chyba czasami boli używanie mózgu. Weź pomyśl logicznie. Siedzisz sobie, pilnujesz sobie bryczek, masz za to płacone i jeszcze narzekasz. Nic więcej Cię nie interesuje. Laweta przyjedzie, auto zrzuci i o… tyle Twojej pracy, otworzyć bramę i powiedzieć, gdzie je postawić.

– Heniek, a dlaczego my to mamy robić? Nie może przyjść jakiś policjant i tego robić? W końcu to parking policyjny, a oni jeszcze ochronę potrzebują. Mi się już najnormalniej w świecie nie chce.

– Jaki Ty marudny jesteś! Leżysz do góry brzuchem i jeszcze Ci za to płacą. Serio tak Ci źle?

– Ano źle! Wolałbym leżeć w domu na kanapie niż tutaj siedzieć pół dnia z Tobą.

– Oj Stefan, Stefan…

– Nie „stefanuj” mi. Nie wiem jak Ty, ale ja idę. Nie będę tutaj dłużej siedział, nawet do sklepu mamy daleko. Niech sobie sami pilnują tego parkingu, albo zostawią na pastwę losu i niech zarasta to wszystko.

– No dobra. Idę z Tobą. Może i masz rację 😉

Szpital pośród gór

NOC W NOWYM MIEJSCU

Monika obudziła się na zimnym metalowym stole. Jedynym dźwiękiem jaki słyszała było bicie jej własnego serca. Jej ciało było całe odrętwiałe, bolała ją głowa. Czuła się jakby leżała wiele godzin w jednej pozycji i nawet na chwilę nie próbowała jej zmienić.  Próbowała sobie przypomnieć, co wczoraj robiła i jak znalazła się w tym miejscu. Nie przychodziło jej nic sensownego na myśl. W głowie panowała całkowita pustka. Gdy zaczęła czuć kończyny i minęło odrętwienie pomału zaczęła się podnosić. Usiadła i niepewnie zeskoczyła ze stołu nasłuchując, czy ktoś jest też w tym budynku.

Restauracja gwiazd

CIĘŻKIE POCZĄTKI

Restauracja została założona pod koniec lat 50. XX wieku przez niejakiego pana Stefana. Najpierw wykupił pałacyk, później po kolei  mieszkania z lokatorami. Ostatni mieszkaniec zgodził się na sprzedaż swojego lokum dopiero po tym, jak nowy właściciel zamurował mu drzwi wejściowe. Stanisław posunął się do radykalnej metody, ale dopiął swego. Cały teren był jego.

Inwestor sam dokładnie zaprojektował wnętrze. Ściany miała zdobić najmodniejsza boazeria, wypchane pawie i poroża na ścianach. Według jego zamysłu gości miała witać starodawna, elegancka karoca. Mężczyzna ponoć sam ją rozłożył, wniósł i złożył w środku, bo inaczej nie było możliwości wstawienia jej do pomieszczenia.

Dom z pianinem

SŁYSZYSZ JAK GRA MUZYKA?

Ostatnie nuty, jakie pamiętają te ściany. Ale nie ostatnie jakie może wydobyć instrument stojący w maleńkim pokoju. Ostatkiem sił stara się wypuszczać z siebie jakieś pojedyncze dźwięki, aby nikt o nim nie zapomniał.

Nieme kino

GDY PRAWDA WYJDZIE NA JAW…

Julia po kłótni z mężem postanowiła wyjść na spacer i przewietrzyć umysł. Wiedziała, że jak zostanie dłużej w domu to dojdzie do rękoczynów. A ani ona, ani mąż tego nie chcieli. Na jaw wyszedł jej romans. Przez kilka miesięcy za plecami męża spotykała się z fotografem, u którego zamówił jej sesję jako prezent urodzinowy. Zaczęło się dość niewinnie. Od fotografowania nad rzeką, w białej sukience, w wodzie… Niczym  nimfa. Potem było spotkanie w kawiarni w celu umówienia zdjęć. Następnie wernisaż zakończony wspólną kolacją i zaproszeniem na zdjęcia w studio kolejnego wieczoru. Na każde wyjście do swojego fotografa Julia miała wymówkę. A to nadgodziny w pracy. Pilny projekt, który musiała skończyć „na wczoraj”. Zakupy z koleżankami. A na wspólne pełne namiętności noce – impreza u przyjaciółki za miastem. Wiedziała doskonale, że psiapsiółka jej nie wyda. Mąż niczego się nie domyślał, przez jakieś pół roku. Do dzisiaj…

List zza krat

„Kochana Klaudio…

Piszę do Ciebie po raz ostatni. Nie wiem, czy przeczytasz ten list. Nie wiem, czy on w ogóle do Ciebie dotrze. Nie dostaję już od Ciebie żadnych odpowiedzi. Wiem, że bardzo Cię skrzywdziłem i zapewne nie chcesz mnie znać. Ale wiedz, że tęsknię i myślę o Tobie.  Nadal Cię kocham, chyba nigdy nie przestałem. Nawet jak przestałaś mnie odwiedzać. Poznałaś kogoś nowego? Mam nadzieję, że jesteś z nim szczęśliwa. Przykro mi tylko, że tak łatwo o mnie zapomniałaś i nie miałaś odwagi powiedzieć mi tego wszystkiego prosto w oczy. Przynajmniej miałem jakiś sens żyć. A teraz wiem, że nikt na mnie nie czeka.

Dom pełen niespodzianek

WĘDRÓWKĄ JEDNĄ ŻYCIE JEST CZŁOWIEKA…*

Ania kolejny dzień chodziła bez celu po ulicach miasta. Nie rozumie jak mama od tak mogła ją wyrzucić z domu. Bo nie akceptowała jej nowego partnera? Ale czy to rzeczywiście musiał być powód do tego, aby dokonać takiego wyboru? Kompletnie nie wiedziała, co ma ze sobą począć. Nie miała do kogo pójść. Mieszkała tu dopiero od roku, nie miała rodziny, ani bliższych przyjaciół. Wstydziła się zgłosić do przytułku dla bezdomnych. Próbowała nawet wrócić do domu, ale jej rodzicielka nie chciała z nią rozmawiać, a co dopiero wpuścić do domu. Ania nie chciała wiele. Wystarczyłoby jej odrobinę ciepłej herbaty, bądź gorącej zupy na rozgrzanie i poszłaby dalej. Pogoda niestety z dnia na dzień była coraz gorsza. Z pięknej złotej polskiej jesieni nagle zrobiła się zima. Przymrozki zaczynały dawać jej się we znaki. Bała się, że któreś nocy uśnie i już się nie obudzi.

Hotel z pięknymi widokami

KRÓTKA LEKCJA HISTORII

– Dzisiaj zrobimy sobie małe powtórzenie z historii świata. Co możecie mi powiedzieć na temat dawnej Jugosławii? – zapytał uczniów nauczyciel.

– Po II wojnie światowej władzę w Jugosławii przejęli komuniści. – odpowiedział jako pierwszy Maciek. – Powstała Socjalistyczna Federacyjna Republika Jugosławii.

– Państwo to łączyło niby pokrewne sobie społeczności, ale każde jednak zupełnie inne. Sprzeczności polegały na zróżnicowaniu etnicznym, religijnym, historycznym, czy kulturowym. Były to główne powody rozpadu państwa. – dopowiedziała Kasia.

Bagger

ROZWAŻANIA MRÓWKI

O mamuniu! Jakie to jest wielkie! Ja żem myślała, że źdźbło trawy jest duże, ale to jest jakieś monstrum. Przecież to, aż do nieba sięga… Niby ma tylko około 50 metrów wysokości, a wygląda jakby miało z co najmniej pięć razy tyle. Nie no.. To jest sztos. Muszę wejść na górę. Może chociaż raz ja zobaczę drzewa z góry.

Kaplica wśród drzew

SAMOTNE PRZECHADZKI

Jak co tydzień w poniedziałkowy wieczór Wiedźma wybrała się do kaplicy w polach. Irmina przyzwyczaiła się już, że ludzie we wsi ją tak nazywają. Nie mogła tylko zrozumieć dlaczego. Co im wszystkim przeszkadzało, że szła tam sama i zapala jeden mały znicz. Wydawało jej się, że nie robi tym nikomu krzywdy.

Kaplica od dawna nie była użytkowana. Raz na jakiś czas w krzakach obok niej lokalna młodzież robiła sobie ognisko obficie zakrapiane alkoholem. Wiedźma jeszcze nigdy na nich nie trafiła i modliła się, aby nigdy to nie nastąpiło. Miejsce było dość odosobnione, z dala od zabudowań. Doskonale wiedziała, że jakby coś się tam stało nikt by jej nie pomógł. Jednak jej prywatna mała tradycja była silniejsza niż zdrowy rozsądek.

Kaplica mariawicka

KILKA PYTAŃ – BRAK ODPOWIEDZI

Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego kościoły są zamykane? Spowodowane to jest tym, że ludzie odwracają się od swojego boga, w którego wierzą? Czy tym, że tyle przybywa wiernych, że są budowane nowe, zdecydowanie większe od poprzednich? A plebanie są przenoszone ze starych do tych nowych świątyń? Tylko dlaczego w takim razie opuszczone kościoły nie są odsakralnione i inaczej zagospodarowane? Często pozostawione są same sobie, niby pod kogoś opieką. Ale mimo to popadają w ruinę. Odpowiedzi mogą być różne na powyższe pytania. Głównie chyba zależą one od stopnia wiary i tego jaki ma się stosunek do religii.

Dom z listami z 1928 roku

USNĘŁAM.

Zapadłam w sen, jakiego do tej pory nie miałam. Najpierw zobaczyłam samą siebie. Następnie męża śpiącego obok i dzieci w drugim pokoju. Potem cały nasz dom oraz piękne gwiaździste niebo. Na końcu znalazłam się tu.

Szkoła polityczna

POWOLNYM KROKIEM…

… grupka przyjaciół spacerowała i podziwiała okolicę. Po kilku godzinach jazdy zrobili sobie chwilę przerwy na wyprostowanie nóg. Szli ulicą przed siebie mijając kolejne domy, aż nagle odezwał się idący z tyłu Franek:

– Ej! Poczekajcie! Patrzcie na ten budynek! Ma zabite okna deskami i ciekawą architekturę, chodźcie zobaczymy, co tam się mieściło.

– Rudera pewnie jakaś, po co tam będziemy szli? – odpowiedziała mu Ala.

Luksusowy pociąg

MORDERSTWO W ORIENT EXPRESSIE

Wiecie co to cisza? Ogłuszająca? Smutna? Wzywająca tylko śmierć? Gdzie nikt nie rozmawia, nie rusza się, a nawet nie oddycha. Nie słychać kompletnie nic. A może słychać? Ale po prostu ona nie słyszy? Ani nie czuje. I nie widzi jak on zaczyna się oddalać, zostawiając ją, a raczej jej ciało zupełnie samo.

Jednogwiazdkowy hotel

URLOP ROKU

Halina i Marian po raz pierwszy w życiu postanowili wybrać się na wakacje za granice naszej pięknej Polski. Stwierdzili, że mają dosyć już Bałtyku i notorycznej zmiany pogody. Tym razem za swój cel podróży obrali góry. Stwierdzili, że nie będzie im nigdzie lepiej niż w Czechach. Daleko tam nie mają, więc nie mieli się nad czym zastanawiać. Pomału małymi kroczkami zaczęli swój plan wprowadzać w życie.

– Marian, a może byś poszukał nam jakiegoś noclegu na jakimś bookingu, czy czymś takim innym  podobnym? Sąsiadka spod czwórki mówiła, że oni korzystają tylko z takich portali. – powiedziała Halina podczas niedzielnego obiadu. – Pamiętaj, że urlop mamy już za dwa tygodnie, a my nadal nie mamy gdzie spać. Ja bym chciała w końcu jakieś luksusy. A nie ciągle namiot, czy przyczepa campingowa.

Domek kryty strzechą

WSPOMNIEŃ CZAR

– Wando, kochana moja, a pamiętasz jak zaprosiłem Cię pierwszy raz na festyn?

– Oczywiście Zdzisiu. Byłeś tak przejęty swoją rolą, że zapomniałeś o kwiatkach, które miałeś w dłoni. Trzymałeś je podczas całej naszej drogi do miasta. Dopiero przypomniałeś sobie o nich jak mieliśmy wsiąść  na karuzelę. To były piękne czasy…

– A pamiętasz jak zakradałem się pod Twoje okno?

– Jakże bym mogła o tym zapomnieć! Tak przestraszyłeś moją siostrę, z którą dzieliłam pokój, że ojciec wybiegł do Ciebie z widłami. Myślał, że to złodziej! Ładnego stracha nam wszystkim wtedy napędziłeś. Oj Zdzisiu, Zdzisiu… Ty to miałeś czasem pomysły.  

Przędzalnia z fortepianem

PLOTKA GŁOSIŁA, ŻE…
 
Przędzalnia jest pusta, przez co grupka przyjaciół długo zastanawiała się, czy w ogóle rozpocząć do niej wyprawę. W końcu po kilkugodzinnej naradzie wsiedli w auto i ruszyli przed siebie. Po długich godzinach jazdy znaleźli się pod obiektem. Weszli na jego teren pełni obaw i niepewności, która im towarzyszyła od początku podróży. Gdy przekroczyli próg jednych z drzwi wiedzieli już, że podjęli jedną z najlepszych w ostatnim czasie decyzji. Wiedzieli też, że nie będą tego nigdy żałować.

Dworek z 1906 roku

„DROGA MAMO, DROGI TATO!

Wiem, że od dawna się do Was nie odzywałam. Nie wiem, dlaczego nie odpisywałam na listy. Przepraszam Was za to, ale tak bardzo zachłysnęłam się wolnością, że zapomniałam o bożym świecie. Ale przynajmniej dzięki Wam mam wymarzony dyplom i wykształcenie. Wszystko dzięki Waszej ciężkiej pracy i pieniądzom, które mi dawaliście, abym mogła godnie żyć w mieście. A teraz mi wstyd… Wstyd, że tak późno przypomniałam sobie o naszym dworku. Przykro mi, że tak tu pusto. Wiem, że to wszystko przeze mnie. Tak bardzo chcieliście mojego dobra, że wszystko na to postawiliście. Nasz dom. Ogród. Wasze zdrowie…

Mauzoleum ewangelickiej rodziny

POGAWĘDKI NA GAŁĘZI

-Widzisz ich?

-Jeszcze nie. A znów przyszli?

-Ano… Niestety. Złe człowieki znów przyszły ograbić naszą rodzinę.

-Jakie ograbić? Przecież te trumny są puste od kilku lat. Szczątki zbezczeszczone i częściowo wyniesione. Kości gdzieś porozrzucane. Została głównie pamięć o nich. A nie prawdziwy grób. Przecież oni nic nie zrobią. Zresztą widzisz? Mają aparaty w dłoniach. Nie ma czego się obawiać.

Kościół Wniebowstąpienia

PUSTKA. CISZA. SPOKÓJ.

Przerwane obecnością małej grupki osób, którzy sami nie wiedzą, czego w tym miejscu mają szukać. Przywiodła ich tu mapa. Punkt, który od dawna na niej widniał i w końcu postanowili odhaczyć go ze swojej listy. Ale od kogo to mieli? Nie pamiętali… A może sami znaleźli? Też nie wiedzieli. Wyprawa ta była jedną wielką niewiadomą. Nie wiedzieli jak wejść do środka. Nie wiedzieli też, co zastaną we wnętrzu kościoła.  W skrócie – nie wiedzieli nic. Czuli się trochę jak dzieci we mgle. Jednak coś im mówiło, żeby tam szli.

Ośrodek wypoczynkowy „filmówki”

KONIEC WYMÓWEK

On chciał poprawić zdjęcia i odwiedzić jeszcze raz to miejsce. Ja – wstyd się przyznać – chciałam pojechać tam pierwszy raz. W związku z tym padła szybka decyzja, w który rejon jedziemy na eksplorację. Wsiedliśmy w auto i zostawiliśmy za sobą tylko kurz.

Wymówek na moją nieobecność tam było zawsze tysiące. Bo niby daleko. Bo samej się nie chce. Bo dojazd taki sobie… Ale w końcu się zmobilizowałam. I dzięki temu mogę Wam przedstawić  poniższe zdjęcia.

Fabryka porcelany

„KINDER NIESPODZIANKA”

Pomału kilometr po kilometrze zmierzaliśmy ku starej fabryce porcelany. Pomimo że byliśmy już złaknieni eksploracji kolejnego obiektu, to wiadomo, szybko u naszych zachodnich sąsiadów jeździć się nie da. Podjechaliśmy pod obiekt, pięknie zaparkowaliśmy auta w pobliżu i szybkim krokiem (tego schowany fotoradar nie wyłapie) udaliśmy się do wejścia.

Hotel&SPA

ZBYT WYSOKIE AMBICJE

Zdawać by się mogło, że coraz więcej ludzi ucieka poza miasto, aby odpocząć. Wybierają oni hotele, pensjonaty, czy gospodarstwa agroturystyczne w odosobnionym miejscu. Z dala od miejskiego zgiełku i hałasu. Logiczne więc jest, że skoro jest popyt to jest i podaż. Specjalnie dla tych potrzeb ludzi budowane są nowe ośrodki wypoczynkowe. Jednak gdy ambicja właściciela przerasta zdrowy rozsądek łatwo jest zaprzepaścić szansę na taki dochodowy interes. Wysublimowane ceny niestety robią swoje. Sprawiają, że z sezonu na sezon jest coraz mniej rezerwacji i gości. Plan oszczędności zaczyna się niewinne. Od zmniejszenia wysokości premii, następnie pensji pracowników, potem redukcji etatów. Aż hotel w końcu bankrutuje i zostaje zamknięty.