Chevrolet Impala

CHCIANA SAMOTNOŚĆ

Ania z Michałem rozstała się blisko rok temu, a nadal przeżywała ich rozłąkę. Często o nim myślała i wspominała  szczęśliwe chwile przeglądając średnio raz w tygodniu wspólne zdjęcia. Mimo wszystko musiała zakończyć ten związek. To, co zrobił nie mogło pozostać dla niego bez konsekwencji. Jeszcze nikt jej tak bardzo nie skrzywdził. Nie potrafiła mu wybaczyć i wiedziała, że przy każdej nadarzającej się okazji będzie mu wypominać zdradę. Od tej pory nie chciała nigdzie wychodzić, ani z nikim się spotykać. Najlepiej czuła się schowana pod kocem z dobrą książką w dłoni i lampką wina. Jak sama mówiła, pozostawała w doborowym towarzystwie. Sama ze sobą.

Tego wieczoru miała dokładnie ten sam plan co zawsze. Jednak przyjaciółki postanowiły za nią zupełnie inaczej. Martwiły się, że staje się samotniczką i postanowiły wpaść do niej bez zapowiedzi z butelką wina i pizzą.

Babski wieczór sprawił, że Ania poczuła się trochę lepiej, a pod wpływem rozmowy i nacisków dziewczyn założyła konto na portalu randkowym. Dodała kilka zdjęć, a przyjaciółki podyktowały opis jej osoby. Na szybko przejrzały kilka kont mężczyzn, po czym wyłączyły aplikację i dalej zajęły się sobą.

RENDEZ  VOUS

W ciągu kolejnych dni przez natłok obowiązków w pracy Ania nie miała czasu zerknąć do aplikacji zainstalowanej przez koleżanki. Po powrocie do domu jedynie na co miała ochotę to gorąca kąpiel, ciepłe łóżko i dobry film. Po obejrzanym thrillerze kobieta leżała pod kołdrą przewracając się z boku na bok. W końcu sięgnęła po komórkę leżącą na szafce nocnej i otworzyła zainstalowaną kilka dni wcześniej aplikację portalu randkowego. Miała jakieś polubienia profilu, zdjęć i kilka wiadomości. Tylko jedna z nich przykuła jej uwagę.  A i jej autor był niczego sobie. Prawie jej ideał. Wysoki brunet, typ mężczyzny jaki od zawsze lubiła. Po krótkim namyśle odpisała mu, w trybie wręcz ekspresowym dostała odpowiedź i tak zaczęła się jej internetowa znajomość.

Nadszedł w końcu weekend. Anna czuła motylki w brzuchu na myśl o sobotnim wieczorze i poznaniu Mariusza. Ubrała najlepszą sukienkę jaką miała i założyła krwiście czerwone szpilki, które były przeznaczone na wyjątkowe okazje. Chciała zrobić dobre wrażenie i wiedziała, że jak się postara i nie zje ją stres to się uda. Wiedziała o Mariuszu już całkiem sporo. Jakie ma hobby, gdzie pracuje i że jeździ pięknym starym klasykiem, którego kolor będzie idealnie współgrał z jej butami i paznokciami. Pomału dochodziła godzina 19, na dźwięk klaksonu wyszła przed dom.

Na widok czerwonego Chevroleta Ania aż zaniemówiła.  Dzień wcześniej Mariusz obiecał jej niezapomnianą przejażdżkę i jeden z najlepszych wieczorów w jej życiu. Podczas samej rozmowy w Internecie dziewczyna zauważyła, że jej nowy znajomy nie rzuca słów na wiatr. Nie wiedziała, czego ma się dokładnie spodziewać, bo wszystko było owiane tajemnicą. Czuła podekscytowanie, ale jednocześnie lekki niepokój. Intuicja prawie nigdy jej nie zawodziła. W duchu modliła się, aby teraz było inaczej. I aby ten dzień zakończył się miło.

DRUGA TWARZ NIEZNAJOMEGO

Gdy Ania tylko wsiadła do auta, Mariusz od razu zamknął drzwi od środka. Pilnował tylko, aby zrobić to podczas rozmowy, żeby jego nowa zdobycz nie usłyszała cichego kliknięcia zamków. Dziewczyna była tak zaoferowana sytuacją, że nic nie zauważyła. Nie zwróciła nawet uwagi, że zamiast jechać do centrum miasta do jakieś restauracji udali na obrzeża.

Mężczyzna zaparkował na niewielkim wzgórzu, skąd było widać piękną panoramę rozświetlonego miasta. Wyjął zza swojego fotela butelkę białego wina i przekąski. Wszystko po to, aby uśpić czujność Anny, która trochę zaczęła narzekać, że gdyby tylko wiedziała, że spotkanie odbędzie się na łonie natury to zupełnie inaczej by się ubrała.

Ania alkohol piła praktycznie sama. Mariusz tłumaczył się tym, że niestety ktoś ją musi odstawić do domu i żeby się nim nie przejmowała. Gdy kobieta już była trochę wstawiona i nie zważała uwagi na nic innego, mężczyzna zaczął się do niej nachalnie dobierać. Nie patrzył na nic, bezczelnie zaczął wkładać dłonie pod sukienkę dziewczyny. Ania była w takim szoku, że na początku nie wiedziała, co ma robić. Zaczęła go od siebie odpychać i próbować otworzyć drzwi. Napierała na nie z całych sił, ale one nie chciały ustąpić. Nie wiedziała, ze drzwi pasażera zostały przerobione i nie da się ich otworzyć ze środka pojazdu po ich zablokowaniu przez kierowcę.

CZERWIEŃ W KOLORZE KRWI

Mariusz już nie był tym miłym mężczyzną, którego z siebie robił przez kilka dni, aby móc się tylko spotkać z Anną, kolokwialnie mówiąc – zaliczyć ją i pochwalić się kolejną łatwą panną kolegom. Nie wiele myśląc rozerwał trochę materiał sukienki, aby mieć do kobiety lepszy dostęp. Kanapa z przodu auta pozwala mu na wiele, nie sprawiała żadnych barier w kontakcie cielesnym. Wiedział, że prędzej, czy później Anna się podda i będzie jego. Nie spodziewał się jednak tego, że kobieta w torebce zawsze nosi niewielki składany nożyk i pomimo walki z nim sięga po niego.

W całej tej szamotaninie mężczyzna nie zorientował się, kiedy ostrze dotknęło jego policzka. Poleciała strużka krwi. Ania wykonała jeszcze kilka zamachnięć przecinając skórę mężczyzny na ramieniu, torsie i szyi. Żadne z nich nie spodziewało się, że jedna z ran będzie głębsza od pozostałych i przerwie ściankę tętnicy. Anna domyśliła się, że nie zostało wiele czasu na uratowanie nieznajomego, ale nie przejmowała się tym wybitnie. Jedynie, co w tej chwili chciała to wydostać się z auta. Złapała szpilkę w dłoń i kilkoma uderzeniami wybiła szybę, przełożyła rękę i otworzyła sobie drzwi chwytając za klamkę z zewnątrz. Pospiesznie wysiadła z pojazdu i oddaliła się kawałek od niego. Nie chciała widzieć jak z Mariusza uchodzi życie. Odczekała kilka minut i ponownie do niego wróciła. Mężczyzna siedział oparty o kierownicę z martwym wzrokiem. Przesunęła go szybko na miejsce pasażera, a sama usiadła za kierownicą. Nie zważając na to, że wcześniej wypiła sama prawie całą butelkę wina odpaliła silnik i ruszyła w kierunku garażu, w którym mieścił się dawny warsztat samochodowy.

ZATARCIE ŚLADÓW

Po pół godzinie dojechała na miejsce. Starała się jak najciszej otworzyć metalowe drzwi. Zaparkowała w garażu auto. Ostatkiem sił wyciągnęła mężczyznę z auta i pociągnęła go w niedalekie krzaki za posesją. Przykryła go liśćmi i wróciła do pojazdu. Zabrała wszystko, co mogłoby wskazywać na jej obecność. Cieszyła się, że całe auto jest w czerwonym kolorze. Ślady krwi z czasem się zatrą z kolorem tapicerki. Na koniec uderzyła w blachę kilka razy młotkiem, aby imitowały ślady pokolizyjne. Następnie przysypała auto śmieciami. Dzięki temu na karoserii miał osiąść kurz i brud. Gdy w końcu skończyła zamknęła za sobą wrota garażowe i ruszyła do domu. Spacerkiem miała do niego jakieś 20 minut. Idąc poboczem wśród drzew nie powinien jej nikt zauważyć.

DZIEŃ JAK CO DZIEŃ

Kobieta po przekroczeniu drzwi mieszkania w pierwszej kolejności usunęła swój profil z aplikacji, wykasowała ją z telefonu i przywróciła ustawienia fabryczne, aby wymazać wszelkie ślady ściągania jej na komórkę. Postanowiła, że przyjaciółkom powie, że facet ją wystawił, a ona standardowo zaszyła się z książką w domu.

Na drugi dzień spokojnie poszła do pracy. Jej opanowane zachowanie nie wskazywało, aby poprzedniego wieczoru stało się coś strasznego. Koleżanki niczego się domyślały, stwierdziły tylko, że już nigdy nie będą próbowały jej z nikim swatać. Nie wiedziały, że ich przyjaciółka do końca swojego życia będzie musiała żyć ze świadomością, że kogoś zabiła.