Cukrownia

KRAJOWA SPÓŁKA CUKROWA

Od momentu jak w 2002 roku powstała Krajowa Spółka Cukrowa niektóre ponad 100-letnie cukrownie z bogatymi historiami zaczęły upadać. Spółka przejęła kilkadziesiąt zakładów w całej Polsce. Jedne z nich prosperowały całkiem dobrze, natomiast inne zaczęły popadać w długi ogłaszając z czasem bankructwo. Planów na ich rewitalizację jest zawsze dużo, jednak często kończą się one fiaskiem. Tak samo stało się z cukrownią, którą pokazuję w tym albumie.

Jej zamknięcie w 2006 roku było lokalną tragedią. W samej cukrowni pracę straciło około 120 osób. Ucierpieli na tym nie tylko mieszkańcy, którzy tam pracowali, ale również przeszło tysiąc osób, które współpracowały z tym zakładem, w tym lokalni dostawcy buraków. Pomysłów na ratunek było kilka, począwszy od założenia spółki pracowniczej, po produkcję biopaliw. Niestety przez trzynaście lat nie wydarzyło się tam nic. Cukrownia do dnia dzisiejszego stoi zamknięta.

WZLOTY I UPADKI

Założycielem cukrowni w 1898 roku był właściciel majątków wsi Stanisław Sohnenberg, który na jej budowę oddał własne ziemie. Kierownik budowy, który nadzorował każdą położoną tam cegłę został następnie szefem całego zakładu. Pracował w tym miejscu do końca swojego życia.

Dwanaście lat później została dobudowana rafineria cukru. Następnie dla dzieci pracowników powstała szkoła i przedszkole. Otworzono również bibliotekę, sklep spożywczy oraz OSP. Całość stanowiła osadę robotniczą, która została spalona pięć lat później podczas odwrotu wojsk rosyjskich. Wraz z osadą postawiony w ogniu został cały magazyn cukru, a komin wysadzono. Odbudowę rozpoczęto w 1922 roku i trwała ona dwa lata.

W 1926 roku cukrownia weszła w posiadanie nowych właścicieli. Usprawnili oni i unowocześnili całą produkcję. Dzięki temu zakład mógł produkować 900 ton cukru na dobę. II wojna światowa nie sprawiła przerwy w produkcji. Z czasem do zakładu doprowadzono linie wysokiego napięcia i cukrownia została wyposażona w elektrykę w około 90%.

Drugi upadek cukrowni, z którego się ponownie podniósł był z końcem II wojny światowej, kiedy to okupanci wycofując się z terenów Polski wywieźli szereg maszyn, silników i całe archiwum. Na placu fabrycznym zostało około 10.000 ton nieprzerobionych buraków. Większość zabranych maszyn i urządzeń Niemcy porzucili w czasie ucieczki. Zostały one odzyskane i przywiezione ponownie do fabryki, dzięki czemu wznowiono produkcję.

BOLESNY KONIEC

Cukrownia posiadała wysoką pozycję na lokalnym rynku. Zakład przetrwał spalenie i II wojnę światową, jednak nie dał rady sprostać twardym regułom rynkowym wyznaczonych przez Unię Europejską. Reforma nie zawsze jest korzystna. Cukrownie w Polsce nie nadążają nad restrukturyzacją ogłaszając kolejno upadłość. Mieszkańcy stracili pracę, a gmina wysokie dochody.