„Czarny dom myśliwego”

BLACK HUNTER HOUSE

Przygotowując sobie trasę na kolejny dzień i przyglądając się punktom na mapie, usytuowanie tego budynku nie wydawało nam się niczym nadzwyczajnym. Potocznie budynek w środowisku eksploracyjnym zwany jest „black hunter house”. W każdej takiej nazwie jest ziarno prawdy o tym miejscu. Mówi jakie ono było, albo jakie jest teraz. W związku z tym, czy informacja, że budynek znajduje się w lesie by Was zdziwiła? Nie wydaje mi się 😉 Jednak po dotarciu na miejsce odrobinę zaskoczyła nas trasa, którą jeszcze musieliśmy przejść na pieszo. Do domu nie było żadnej drogi dojazdowej, a do pokonania czekały nas nie najmniejsze wzgórza.

Budynek na pierwszy rzut oka nie wyróżniał się niczym szczególnym, zarówno na zewnątrz, jak i w środku. Skoro to dom myśliwego to wypchane zwierzęta nie są niczym nadzwyczajnym. Cały budynek wyglądał, jakby ktoś niedawno w pośpiechu go opuścił. W lodówce nadal znajdowały się produkty spożywcze. Kuchnia i pokoje były w pełni wyposażone. Dom jak wiele innych. Ale do czasu, póki nie przekroczyło się progu krwistoczerwonych drzwi, prowadzących do pokoju zupełnie innego niż każde inne w tym miejscu.

POKÓJ ZAGADKA

Na pierwszy rzut oka pomieszczenie to może wydawać się spalone. Jednak ściany nie są osmolone. Wraz z sufitem są one pokryte zabarwionym materiałem na czarno, na którym ktoś porobił sprayem czerwono – srebrne plamy. Niesamowitego klimatu dopełniały solidne, czarne jak smoła meble, dziecięcy konik na kółeczkach, zabawki erotyczne i krzyż z Jezusem na łóżku. Wszystko to się wykluczało wzajemnie ze sobą. Jeżeli to był pokój przeznaczony do pewnych „zabaw” to, co tam robiły zabawki i książeczki dla dzieci? Był to pokój zbuntowanego nastolatka, czy jego przeznaczenie było zupełnie inne?

Po dłuższym zastanowieniu i ponownym dokładniejszym przejrzeniu zdjęć mogłabym jednak o tym nastolatku polemizować, że nie jest to do końca takie pewne wytłumaczenie. W pokoju znajdowała się sterta gazet pornograficznych, książka o Kamasutrze oraz przybory do zadania bólu podczas „igraszek”, które być może znajdowały się tam od początku. Prawdopodobnie nabieramy się na to wszystko napędzani własną wyobraźnią, a te wszystkie smaczki, które znaleźliśmy w pomieszczeniu są czyjąś aranżacją zdjęciową. Ale tak się jeszcze zastanawiając i gdybając – czy któryś rodzic pozwoliłby trzymać jawnie na wierzchu takie rzeczy własnemu dziecku, podczas gdy reszta domu wygląda bardzo normalnie?

Dopełnieniem tego wszystkiego jest zdjęcie uśmiechniętej blondynki w średnim wieku, które znajduje się w ramce na jednej z szafek obok łózka. Mama, czy żona? 😉 Kompletnie ono tam nie pasuje, bo jest to chyba jedyna normalna rzecz w tym pokoju.

ROZCZAROWANIE

Po powrocie do domu z tej wyprawy namiętnie szukałam informacji w internecie o tym miejscu. Jakichkolwiek artykułów w gazetach, najmniejszego faktu, który pozwoliłby mi poznać historię domu i Wam ją przedstawić. Nie było to takie proste jak mi się wtedy wydawało. Wyglądało na to, że była to rodzina jak każda inna, spokojna, niczym nie wyróżniająca się  na zewnątrz. Swoją historię i tajemnice znali tylko oni.