Dom pełen niespodzianek

WĘDRÓWKĄ JEDNĄ ŻYCIE JEST CZŁOWIEKA…*

Ania kolejny dzień chodziła bez celu po ulicach miasta. Nie rozumie jak mama od tak mogła ją wyrzucić z domu. Bo nie akceptowała jej nowego partnera? Ale czy to rzeczywiście musiał być powód do tego, aby dokonać takiego wyboru? Kompletnie nie wiedziała, co ma ze sobą począć. Nie miała do kogo pójść. Mieszkała tu dopiero od roku, nie miała rodziny, ani bliższych przyjaciół. Wstydziła się zgłosić do przytułku dla bezdomnych. Próbowała nawet wrócić do domu, ale jej rodzicielka nie chciała z nią rozmawiać, a co dopiero wpuścić do domu. Ania nie chciała wiele. Wystarczyłoby jej odrobinę ciepłej herbaty, bądź gorącej zupy na rozgrzanie i poszłaby dalej. Pogoda niestety z dnia na dzień była coraz gorsza. Z pięknej złotej polskiej jesieni nagle zrobiła się zima. Przymrozki zaczynały dawać jej się we znaki. Bała się, że któreś nocy uśnie i już się nie obudzi.

Spacerowała i nuciła sobie w myślach…

TO NIC, TO NIC, DOPÓKI SIŁ JEDNAK IŚĆ! PRZECIEŻ IŚĆ!*

Mimo wszystko nie poddawała się. Wiedziała, że kiedyś przejdą te czarne chmury znad jej życia i jeszcze zaświeci dla niej słońce. Nie wiedziała kiedy, ale była dobrej myśli. Liczyła na to, że nastąpi to dość szybko, ale nie robiła sobie złudnych nadziei. Ania skręciła w kolejną uliczkę. W taką pogodę wolała chodzić i się ruszać niż siedzieć i marznąć. Gdyby chociaż miała pieniądze wynajęłaby chociaż na jeden dzień jakiś pokój, żeby się umyć i normalnie przespać. Jednak oszczędności, które zgromadziła w wakacje już dawno jej się skończyły.

Gdy podniosła w końcu wzrok z chodnika jej oczom ukazał się mały domek schowany w krzakach. Wiedziała, że nie powinna tego robić, ale postanowiła zajrzeć do środka. Kiedyś ten dom na pewno do kogoś należał. Może nadal należy do jakieś schorowanej osoby, która nie ma siły zrobić na podwórku porządku? Może udałoby jej się pomóc w zamian za kawałek podłogi do przespania się? Ach.. to gdybanie. Ania wiedziała, że im dłużej będzie stać i się namyślać, to tym mniejsza szansa, że odważy się tam wejść.

W końcu ruszyła zdecydowanym krokiem w kierunku furtki. Była zamknięta, ale obok była dziura w siatce. Weszła do środka i skierowała się prosto do drzwi wejściowym. Nacisnęła klamkę i ku jej zaskoczeniu drzwi od razu się otworzyły. Pomału weszła do środka. Jej twarz znalazła się centralnie na wprost dużej pajęczyny. Pomyślała, że to dobry znak. Jest tu sama. Odgarnęła ręką domek pająka i weszła głębiej.

Budynek nie był duży. Miał dwa wyposażone pokoje, małą kuchnię i ganek. Wszystko mocno zakurzone. Ania szukała jakiejkolwiek obecności jego lokatora, ale nic nie wskazywało na to, aby obecnie ktoś tam przebywał. Zaczęła przeglądać szafy i regały. Właściciel pozostawił część ubrań, telewizor, stos książek i piękne stare lalki. Wszystko to wyglądało ciekawie, poczuła się przez chwilę jakby wygrała los na loterii. Nie będzie już marznąć. Jedną noc może tutaj spędzić. Później pomyśli, co z kolejnymi. Prąd nie działał, ale odrobinę światła dały jej znalezione w domu świeczki. Zamknęła dokładnie drzwi i położyła się w łóżku pod ciepłą kołdrą. Dziewczyna była tak zmęczona, że nawet nie wie kiedy usnęła.

Po obudzeniu się zauważyła siedzącego mężczyznę na fotelu, który się w nią wpatrywał.  Nie wiedziała, co ma zrobić. Wczoraj wydawało jej się, że nikogo tutaj nie ma. Jednak musiała się pomylić.

Delikatnie się podniosła i zaczęła nieśmiało rozmowę. Zaczęła przepraszać z całego serca. Pokrótce opowiedziała skąd się tutaj wzięła i chciała wyjść z domku. Nieznajomy zatrzymał ją, przeprosił, jeśli się wystraszyła, ale nie chciał, aby odeszła. Zaprosił ją na śniadanie do domu naprzeciwko. Wytłumaczył jej, że nie zainteresowałby się nią, gdyby w nocy nie zobaczył poświaty od ognia w oknie. Po zjedzeniu ciepłego posiłku zadzwonił do właściciela opuszczonego domu i poprosił o spotkanie. Wszyscy wspólnie usiedli po południu przy kawie i wysłuchali dokładnie historii Ani. Płakała i przepraszała, że pozwoliła sobie na wejście do obcego budynku. Ale chociaż raz chciała poczuć ciepło i nie martwić się nocnymi mrozami. Właściciel nieruchomości bez zastanowienia złożył Ani propozycję. Może się zatrzymać w domku, jeśli doprowadzi go do porządku i będzie o niego dbać. Jedynym warunkiem było to, że nie wyrzuci żadnej pamiątki po jego rodzicach. Miała zachować wszystkie ich książki, obrazy i zdjęcia. W zamian on podłączy jej prąd, będzie go opłacać póki nie znajdzie pracy i nie stanie na nogi. Później podpiszą umowę wynajmu i będzie mu opłacać jakiś nie za duży czynsz.

Ania myślała, że jej się to wszystko śni. Nie sądziła, że przez jeden dzień tak odmieni się jej życie. Po raz drugi. Najpierw jak ją matka wyrzuciła z domu i teraz, gdy obcy ludzie wyciągnęli do niej pomocną dłoń.

Przypomniały jej słowa z utworu, który wczoraj sobie podśpiewywała po nosem:

TO NIC! TO NIC! TO NIC! DOPÓKI SIŁ, BĘDĘ SZEDŁ! BĘDĘ BIEGŁ!

NIE DAM SIĘ*

*Opis albumu jest fantazją zainspirowaną utworem zespołu STARE DOBRE MAŁŻEŃSTWO – „Wędrówką życie jest człowieka” . W tekście zostały wykorzystane fragmenty utworu.