„Dom wózków inwalidzkich”

PRACA POTRZEBNA OD ZARAZ

Ewa poszukiwała pracę od około pół roku. Z zawodu była pielęgniarką, ale mimo to była w stanie podjąć się każdego zajęcia. Niestety nawet na kasjerkę w sklepie wymagali jako takiego doświadczenia. Za długo siedziała w domu po urodzeniu córki i była świadoma tego, że z każdym miesiącem będzie gorzej ze znalezieniem pracy. Z jednej pensji męża ledwo wiązali koniec z końcem. Coraz częściej wpływało to negatywnie na ich relacje.

Ewka uruchomiła swoje wszystkie kontakty. Poroznosiła CV po szpitalach, zarówno państwowych, jak i prywatnych. Odwiedziła również koleżanki, które pracowały w przychodniach rejonowych. Wszędzie mieli zapełnione etaty, bądź między wierszami szefostwo mówiło, że niestety miała zbyt długą przerwę w zawodzie. Po każdej takiej rozmowie kobieta wracała do domu coraz bardziej zrezygnowana.

Gdy córka ucięła sobie popołudniową drzemkę, Ewa usiadła do komputera i po raz kolejny zaczęła przeglądać internetowe ogłoszenia. Przejrzała już wszystkie dobrze znane jej portale pracownicze. Nic się nie zmieniło, każde ogłoszenie znała dobrze na pamięć. Miała już wstawać od laptopa, gdy dostała powiadomienie o nowym mailu. Odezwała się jej znajoma ze studiów. Miała dla niej propozycję pracy. W Niemczech w domu starców poszukiwali opiekunek. Kaśka nie zastanawiała się długo i zdecydowała się jechać, jednak wolałaby, aby ktoś jej towarzyszył. Proponowane zarobki były dużo wyższe niż te w Polsce. Ewa nie miała problemu z podjęciem decyzji, nie wiedziała tylko jak przekonać do tego męża i czy brać córkę ze sobą, czy póki co zostawić z ojcem.

WYJAZD ZA PIENIĄDZEM…

Po kilku godzinach rozmów Ewy z mężem wspólnie zdecydowali, że pojadą całą rodziną. Paweł nie chciał puścić żony samej, chciał zobaczyć warunki, w jakich będzie mieszkać i pracować. Spędzi tam z rodziną urlop i wróci do Polski z córką. W opiece pomoże mu mama z teściową.

Ewa uzgodniła z nowymi pracodawcami i koleżanką datę przyjazdu. Dziewczyny się spakowały, dokupiły potrzebne rzeczy i ruszyły po lepsze jutro. Nie mogły się doczekać jak dojadą na miejsce. Paweł w końcu zaparkował pod budynkiem, w którym przygotowano im mieszkanie. Na drugi dzień z samego rana koleżanki miały się stawić w nowej pracy. Wszyscy zjedli wspólnie kolacje i podekscytowani poszli spać.

Ewa z Kasią wstały skoro świt i skierowały się do zakładu opieki, w którym miały pracować. Nawigacja zaprowadziła je w okolice parku w małej miejscowości. Nie były do końca przekonane, czy dobrze podjechały. Po dostrzeżeniu starej tabliczki informującej o ośrodku bez wahania wysiadły z auta i alejką udały się w kierunku budynku. Z daleka ich oczom ukazał się gmach przypominający zamek. Z wyglądu daleko mu było do domu, czy ośrodka zdrowotnego. Mimo to Ewa z koleżanką szły dalej przed siebie w kierunku drzwi.

ROZCZAROWANIE

Ich zdziwienie było jeszcze większe, gdy zobaczyły, że wszystkie okna na parterze są zamurowane bądź zabite deskami. Nie wiedziały, co mają zrobić. Może się pomyliły? Może nawigacja je źle poprowadziła? No ale jednak widziały tabliczkę przy wejściu do parku. Nie mogło dojść do żadnej pomyłki z ich strony. To z nich ktoś musiał zrobić sobie żarty. Kasia z duszą na ramieniu podeszła do drzwi i niepewnie nacisnęła klamkę. Od razu, bez najmniejszego problemu i skrzypnięcia się otworzyły. Kobiety niepewnie weszły do środka. W budynku panowały egipskie ciemności. Dziewczyny zapaliły latarki w telefonach i zaczęły rozglądać się po pomieszczeniach. W środku nie było nawet najmniejszej oznaki żywej duszy. Wszystko wyczyszczone, a wózki, które już nie nadawały się do dalszego użytku pozostawiono.  Ewka z Kasią przeszły się po piętrze i wróciły ponownie na parter. Nie mogły pojąć jak ktoś zadał sobie tyle trudu, aby zrobić taki głupi dowcip. Kasia musiała zrezygnować ze swojej poprzedniej pracy, a Ewa ciągnęła za sobą do Niemiec męża i półtoraroczną córkę. Zrezygnowane kobiety wróciły do pomieszczenia z kominkiem. Ku ich zdziwieniu teraz pojawiła się tam butelka szampana z dwoma kawałkami ciasta. A obok oparta była kartka z napisem

„KARMA WRACA”.

Dziewczyny oblał zimny pot. Od razu przypomniały sobie koleżankę ze studiów. I to, co jej zrobiły. To, jak przez nie usunięto ją z uczelni za plagiat pracy, którą jej ukradły na zaliczenie semestru. To jak odpowiadała za to dyscyplinarnie w zakładzie, w którym miała staż i tłumaczyła się policji. Domyślały się, że to dopiero początek ich przygód i jednocześnie problemów na obczyźnie…

_____

Informacja dla wszystkich niedowiarków odnośnie zdjęcia z butelką po szampanie i ciastem. To nie nasza ustawka 😉 sami to zastaliśmy w środku i byliśmy mocno zdziwieni. Tym bardziej, że ciasto nie było zepsute, stare, czy mocno zleżałe. Było świeże! Także pozdrowienia dla tych, którzy te wypieki przynieśli, przy okazji stworzyli kadr (który w sumie chciałam wyrzucić), ale jednak wykorzystałam to w historyjce do opisu albumu 😀