Garaż pełen klasyków

POŻEGNANIE  Z HOBBY

Oj moje biedne autka… Co ja mam z Wami teraz zrobić? Nie mam już sił na Wasze naprawy i odrestaurowanie. Chociaż bardzo to kocham, to niestety zdrowie mi nie pozwala na dłuższe prace w warsztacie. Szukałem pracownika, ale jak każdemu mówiłem stawkę to rezygnowali. Przecież mówiłem, żeby nie traktowali tego jako podstawowy dochód, tylko na zasadzie dorobienia sobie popołudniami kilka godzin. Czy już wszystkim na tym świecie zależy tylko na pieniądzach? A gdzie pasja? Jakiekolwiek zainteresowanie czymś innym niż pościg za pieniądzem? Niby motoryzacją interesuje się wiele osób, ale mam wrażenie, że jest to tylko w formie patrzenia na auta, znanie ich modeli i ich cenę.

A ja nawet myślałem, żeby takiego jednego klasyka podarować pracownikowi. Żeby mógł go sobie sam po swojemu odnowić, dłubać w wolnej chwili i później chwalić się swoją pracą. Zawsze byłaby to jakaś reklama i dla mnie. Może w przyszłości oddałbym mu też warsztat?

Nie narzekam na brak kupców, ale jednak nie nadążam już z terminami. W takim stanie też Was nikt nie chce kupić. Nie pozostanie mi chyba nic innego, jak Was zostawić w garażu. Postaram się jak najczęściej tutaj przyjeżdżać i zaglądać. Mam nadzieję, że pozostaniecie na swoich miejscach jak najdłużej i będę mógł sobie z Wami porozmawiać i się wyżalić czasami. Niestety tak zawładnęła mną pasja, że nie mam nikogo poza Wami. To tutaj jest mój dom, z którego muszę odejść i zadbać też o siebie. Mam nadzieję, że nie będziecie mieli mi tego za złe.