Górska karczma

POŻEGNALNY WIECZÓR

To był ich ostatni dzień w pracy. Zamknęli na spokojnie restauracje po ostatnim kliencie i zaczęli szykować dla siebie pożegnalną kolację. Szef już pół roku temu wspominał im o problemach finansowych karczmy. Nikt z pracowników nie sądził, że jest aż tak źle. Wręcz przeciwnie. Ceny dań w karcie potaniały, a ich pensje się nie zmieniły. Jednak to były pozory. Szef chciał zachęcić potencjalnych klientów niskimi cenami, jednak wiedział, że lokalizacja zajazdu za bardzo mu nie sprzyja. Mało kto chciał zjeżdżać z głównej trasy, aby zjeść u niego obiad. Jeszcze kilka lat temu miało to sens, ale nie teraz, gdy cała infrastruktura zmienia się z dnia na dzień.

Pan Włodek był o tyle w porządku, że trzy miesiące temu poinformował ich o tym, że muszą zacząć sobie szukać nowej pracy. Nie dawał już rady wypłacać im pensji i opłacać rachunków, gdy interes nie przynosił korzyści. Do tego wszystkiego dach zaczynał przeciekać i nadawał się tylko do remontu. Wszystko to generowało kolejne koszty.

OSTATNIA KOLACJA

Kelnerzy posprzątali dokładnie zajazd i nakryli odświętnie jeden ze stołów. Kucharze w tym czasie przygotowali swoje najlepsze popisowe dania. Wszystko po to, aby uczcić ich ostatni dzień pracy razem i podziękować szefowi za to jak o nich dbał. Doskonale wiedzieli, że nigdzie już nie będą mieli tak dobrze. Kto kiedy potrzebował wolne, to je dostawał. Ktoś miał problemy finansowe – dostał pożyczkę od szefa, którą potem w małych ratach odciągał z pensji. Pan Włodek był dla nich jak taki tata. Był wymagający i surowy, ale zawsze mogli na niego liczyć i nigdy się od nich nie odwrócił.

Pomimo zamknięcia karczmy, kolacja minęła w wesołej atmosferze. Cała załoga obiecała sobie, że będą się regularnie spotykać i nie utracą kontaktu ze sobą. W końcu pracowali razem przez ostatnie pięć lat. Powstały tu przyjaźnie, które będą trwały lata. Pracownicy nie zapomnieli o swoim szefie. Dali mu prezent w podziękowaniu za to, że do samego końca był za nimi i nikogo z dnia na dzień nie zwolnił. Przeczuwali, że jeszcze nie jeden taki wieczór spędzą w pełnym gronie ze swoim dawnym pracodawcą. W końcu czuli się jak jego dzieci.