Górskie uzdrowisko

WODA NA MEDAL

Jadąc do tego obiektu towarzyszyły nam piękne górskie widoki i panujący zewsząd spokój. Gdy dojechaliśmy do uzdrowiska naszym oczom ukazały się raptem cztery budynki i szlaban zasłaniający wjazd w dalszą część tego miejsca. Zostawiliśmy auto na parkingu i na pieszo udaliśmy się do interesującego nas budynku.

Miejscowość ta słynie z ośmiu wypływających z gór źródeł wód mineralnych bogatych w alkaliczno-żelazne składniki. Woda otrzymywała medale między innymi w 1873 roku na światowej wystawie w Wiedniu oraz w 1904 roku jako jedyna z wód europejskich w amerykańskim St. Louis. Jej jakość jest porównywana do włoskiego uzdrowiska Monte Catini, francuskiej Vichy oraz angielskiej Bath.

Z ciekawostek mogę Wam powiedzieć, że ze źródła Wojciech wypływa woda mineralna o stałej temperaturze 5,4° C. Jest ona najzimniejsza ze wszystkich wód mineralnych na Słowacji.

UZDROWISKO, SZPITAL, A NAWET PENSJONAT

Dom uzdrowiskowy został wybudowany w 1835 roku, natomiast cała osada powstała w połowie XIX wieku. Leczono tutaj choroby żołądka, jelit oraz wątroby. Rekonwalescencja miała również sprzyjające właściwości i działanie na poziom cukru we krwi. W sanatorium K leczył się między innymi cesarz austro-węgierski Franciszek Józef I.

W czasie słowackiego powstania podczas II wojny światowej w uzdrowiskowym budynku Hygiea mieścił się szpital wojenny. Przypomina o tym pomnik oraz pamiątkowa tablica zawieszona przy wejściu do budynku.
W latach 90. XX wieku sanatorium niestety zaczęło podupadać. W 2003 roku zostało ono ostatecznie zamknięte. Jednak 10 lat później wykupił je pochodzący z Chorwacji francuski przedsiębiorca. Wybudował on mniejszy pensjonat z restauracją i kawiarnią charakteryzujący się spokojną, rodzinną atmosferą. Zrekonstruował również cztery ujęcia wód mineralnych.

Obecnie budynek prezentuje się źle. W sumie można powiedzieć, że tragicznie. Chyba wszystkie okna są powybijane. Ze środka wyniesiono zapewne wszystko, co tylko było można. Mimo wszystko można jeszcze znaleźć zdjęcie z prześwietlenia RTG, kartę pacjenta oraz jakieś resztki po lekach.

Obiekt ten jedynie ratuje ciekawa architektura, piękny widok i cisza, która jest przerywana szumem potoku. Jest to idealne miejsce z dala od miasta do wypoczynku i regeneracji.