„Hotel grzechu”

PRZYPŁYW LUKSUSU

Podróżowanie w dzisiejszych czasach nie sprawia większego problemu. Jest to raczej kwestia chęci i czasu. Dla niektórych jest to zwykła pasja, chwila relaksu i oderwanie się od rzeczywistości, a dla innych styl życia. Ale czy możliwość swobodnego przemieszczania się pomiędzy państwami Europy zawsze wyglądała tak samo? Ano nie. I ci, którzy żyli w czasach wojen i zaraz po niej wiedzą to najlepiej. Zamknięte granice, kontrole, wizy… potrafiły zniechęcić, a żeby gdzieś wyjechać nawet w poszukiwaniu lepszego jutra potrzebne były znajomości i pieniądze.

POKAZ NIEZALEŻNOŚCI JUGOSŁAWII

Podczas zimnej wojny Tito chcąc pokazać, że wyswobodził się z sowieckiego uścisku otworzył granice dla zagranicznych turystów odbierając im ograniczenia wizowe. Wybrzeża Adriatyku były dziewicze. Były idealną zabawką dla zamożnych gości, którzy mogli zalać je swoimi pieniędzmi. Milionowy kompleks ze zdjęć został wybudowany w 1971 roku. Jednak prawdziwy rozgłos i otwarcie „z pompą” zawdzięcza amerykańskiemu biznesmenowi, właścicielowi magazynu dla mężczyzn „Penthouse”, który rok po wybudowaniu zainwestował w kompleks 45 milionów dolarów. W ten sposób pięciogwiazdkowy hotel zamienił się w Penthouse Adriatic Club Casino, mając swoje drugie, wyuzdane znaczenie.

Styl budynku był bardzo nowoczesny i jednocześnie luksusowy. Zachwycał swych gości wiszącymi ogrodami, fontannami, basenami wypełnionymi szampanem i hostessami. Kompleks wyposażony był również w kręgielnię, bary, korty tenisowe, pole golfowe i ogromne kasyno.

ŚWIATOWEJ SŁAWY GOŚCIE

Po artykule w amerykańskim czasopiśmie do kurortu zaczęli napływać goście z całego świata o rożnorodnych potrzebach. Nie zależało im tylko na plażowaniu, chcieli w pełni skorzystać z tego, co może im dać „hotel grzechu”. Główny hotel Palace oraz kasyno w amerykańskim stylu dorównywały podobno tym w Las Vegas. Tamtejsze hostessy dzisiaj otrzymałyby miało „króliczków”. Kobiety wabiły klientów w skąpych strojach bikini. Żeńska część personelu była osobiście zatrudniona przez Boba Guccione (właściciela Penthouse). Miały przede wszystkim kusić i należycie obsługiwać gości, a nie tylko podstawiać im pod nos homary i kawior. Z kurortem nie była tylko utożsamiana rozpusta, ale również jego niektórzy goście, między innymi Saddam Hussein.

OD HOTELU DO SCHRONU DLA UCHODŹCÓW

Jednak hedonistyczna idylla nie trwała długo.  Jugosłowiański rząd zabronił swym obywatelom korzystać z dóbr kasyna. Mieli oni zakaz wstępu do hotelu. Sami zagraniczni goście nie wystarczyli, aby zacząć liczyć zysk. Włożone pieniądze Boba Guccione nie zwróciły się. Po roku ogłosił bankructwo i wycofał się z tego interesu. Kurort przez kolejne 20 lat pełnił funkcję hotelu pracowniczego, aczkolwiek nadal na wysokim poziomie.

Rządowi Jugosławii nie było po myśli, aby wojnę zwalczyć szampanem i masażami. Hotel w końcu upadł i w czasie wojny domowej zmieniono jego przeznaczenie. Zaczął on być schronem dla uchodźców. Swych ostatnich gości przyjął w 2001 roku. Obecnie ekskluzywne wnętrza przejmuje roślinność. A jedynymi gośćmi są ludzie przechodzący przez niego z parkingu na plażę.