Jednogwiazdkowy hotel

URLOP ROKU

Halina i Marian po raz pierwszy w życiu postanowili wybrać się na wakacje za granice naszej pięknej Polski. Stwierdzili, że mają dosyć już Bałtyku i notorycznej zmiany pogody. Tym razem za swój cel podróży obrali góry. Stwierdzili, że nie będzie im nigdzie lepiej niż w Czechach. Daleko tam nie mają, więc nie mieli się nad czym zastanawiać. Pomału małymi kroczkami zaczęli swój plan wprowadzać w życie.

– Marian, a może byś poszukał nam jakiegoś noclegu na jakimś bookingu, czy czymś takim innym  podobnym? Sąsiadka spod czwórki mówiła, że oni korzystają tylko z takich portali. – powiedziała Halina podczas niedzielnego obiadu. – Pamiętaj, że urlop mamy już za dwa tygodnie, a my nadal nie mamy gdzie spać. Ja bym chciała w końcu jakieś luksusy. A nie ciągle namiot, czy przyczepa campingowa.

– Halina, a czy Ty wiesz, ile taki hotel może kosztować? Toż to drogo nas wyniesie za dwie osoby. – odpowiedział jej Marian.

– Mężu mój drogi… Jak to ksiądz czytał dzisiaj na mszy – „szukajcie, a znajdziecie”.

Biednemu Marianowi  po zjedzeniu kotleta schabowego  nie pozostało nic innego jak usiąść przed komputerem. Zrobił sobie jeszcze tylko kawę i zrezygnowany poczłapał do drugiego pokoju.  Ale Marian, jak to miał w zwyczaju, postanowił zrobić po swojemu. Zamiast posłuchać swej żony i poszukać hotelu na renomowanej stronie, wyszukał sobie jakąś pierwszą lepszą podrzędną z najtańszymi ofertami jakie tylko mogły być. W ten o to sposób trafił na jednogwiazdkowy hotel, który znajdował się na totalnym uboczu. Cisza, spokój, śpiew ptaków, szum drzew… Czego chcieć więcej? Nie wiele myśląc zarezerwował pokój i zamiast wpłacić tylko zaliczkę, uiścił od razu całą opłatę za ich pobyt.

KOMU W DROGĘ….

… temu czas.

Dni do wyjazdu minęły bardzo szybko. Halina spakowała torby, wsiadła z mężem do auta i odjechali przed siebie. Po kilku godzinach prowadzania przez nawigację znaleźli się pod owym hotelem. Pełni ekscytacji zostawili auto na podjeździe i szybko pobiegli do głównego wejścia.

Pierwszy z szybą zderzył się Marian. Zaraz za nim na drzwiach zatrzymała się Halinka. Ich zdumienie było jeszcze większe niż szczęście, które przed chwilą ich przepełniało. Małżonkowie spojrzeli na siebie i naparli z całych sił na drzwi. Jednak one ani drgnęły.

– Marian! Coś Ty nam zarezerwował? Ja się Ciebie pytam!

– Halinko… Hotel. Nie widzisz pod czym stoimy?

– A możesz mi wytłumaczyć, dlaczego on jest zamknięty?

– Skąd mam wiedzieć? Przecież tak samo jak i Ty dopiero się tutaj pojawiłem. – odpowiedział jej Marian. – Ale poczekaj, zerknę w komórkę na maila. Wczoraj coś dostałem, ale nie było czasu już czytać.

– Czytaj, czytaj. Krzywdy Ci to nie zrobi.

– Halina, nie uwierzysz. Wczoraj oddali mi pieniądze na konto, bo zamknęli na stałe ten hotel. No i anulowali nam rezerwację.

– Dlaczego wczoraj tego nie przeczytałeś?

– Bo ważniejsze było pakowanie i robienie kanapek na drogę! Tak Ci spieszyło rano wyjechać, że wszystko inne było nieważne. Chociaż nie.. Ważniejsze było pójście do sąsiadki i pochwalić się, gdzie jedziemy.

– No i co ja jej teraz powiem? – zapytała Halina męża. – Przecież nie mogę się przyznać, że zamknęli nam dosłownie drzwi przed nosem! Gdzie nasze wakacje w górach? Spacery po lesie? Maariaan!

– Idź tam stań. Zrobię Ci jedno zdjęcie na tle hotelu, a drugie na tle gór. Będziesz miała co pokazać. Wstydu nie będziesz miała. Ach… wy kobiety. Najważniejsze to tylko co koleżanki powiedzą. Trzymaj. Wysyłaj jej zdjęcia. Ja idę do auta szukać innego noclegu.

– Nie szukaj. Profilaktycznie spakowałam namiot. Jedźmy na pole namiotowe.

– No widzisz? Jak chcesz to pomyślisz Halinka.

I w ten o to sposób Halina i Marian swój wymarzony urlop po raz kolejny spędzili śpiąc w śpiworach na matach. Mieli dokładnie takie luksusy, o jakie sobie sami zadbali.