Kościół na wzgórzu

PRZYKRY POCZĄTEK

Kaja obudziła się w szpitalu. Nie pamiętała jak się tam znalazła. Nie wiedziała, co się stało. Zaczęła się rozglądać po pokoju szukając w pobliżu znajomych twarzy, jednocześnie dotknęła swojej głowy owiniętej w bandaż. Miała nadzieję, że w ten sposób uśmierzy dudniący w czaszce ból. Delikatnie przesuwała dłonią po skroniach, aż pod jej palcami skończył się materiał. Nie poczuła pod nimi swoich długich włosów. Co się stało z jej pięknymi, grubymi brązowymi lokami? Dziewczynie zaczęły z oczu lecieć łzy. Z całych sił próbowała sobie przypomnieć, co się wydarzyło poprzedniego wieczora. Chciałaby, aby obok siedziała jej mama i jak zawsze trzymała ją za rękę i pocieszała. Niestety tym razem nie było to możliwe. I doskonale wiedziała dlaczego. Tego choćby bardzo chciała to jej mózg nie był w stanie wyprzeć z pamięci.

Wszystko zaczęło się kilka miesięcy temu. Kaja nie miała żadnych koleżanek w szkole. Przez to, że mieszkała na wsi i była wychowywana tylko przez mamę stała się obiektem drwin uczniów z jej klasy. Zamiast zwykłego cześć rano słyszała tylko same obelgi skierowane w jej stronę. Dziewczyna z dnia na dzień coraz bardziej zamykała się w sobie. Z czasem zaczęła szukać pocieszenia w sieci. Skoro nie mogła mieć znajomych w świecie realnym, to może uda jej się ich poznać w wirtualnym.

INTERNETOWI PRZYJACIELE

Kaja założyła konto na jednym z forum, gdzie takie osoby jak ona mogły się wyżalić i wzajemnie pocieszyć. Na początku tylko czytała wpisy innych i od czasu do czasu napisała kilka słów otuchy. Z czasem jednak i ona sama postanowiła napisać coś o sobie. Z krótkiego powitalnego posta zrobiła się  notatka na co najmniej dwie strony. Dziewczyna opisała wszystko, co ją dręczyło. Od wiecznych kłótni z mamą po nieakceptację wśród rówieśników i problemach w szkole. Gdy skończyła wyłączyła komputer i  położyła się spać. Spodziewała się, że nie będzie żadnego odzewu i zapewne tutaj ludzie ją oleją. Jednak to, co zobaczyła następnego dnia rano przeszło jej najśmielsze oczekiwania. Przez połowę lekcji odpisywała wszystkim na komentarze dziękując za zrozumienie i słowa otuchy.

Najmocniej jej uwagę przykuła wiadomość prywatna. Napisała do niej o pięć lat starsza dziewczyna opisując podobną sytuację. Dodała również, że dzięki temu forum poznała wspaniałych ludzi, którzy jako jedyni jej pomogli w życiu i stali się jej prawdziwymi przyjaciółmi. A właściwie rodziną, której nigdy nie miała. Nieznajoma napisała również, że od razu może ją z nimi poznać i sama się przekona, że obcy potrafią się stać najbliższymi osobami w życiu. Kaja się długo nie zastanawiała. Tak bardzo potrzebowała akceptacji i zrozumienia, że bez opamiętania lgnęła do tych, którzy wyciągali do niej życzliwą dłoń. Dziewczyny umówiły się na drugi dzień wieczorem.

WPROWADZENIE DO GRUPY

Spotkanie zaczęło się całkiem niewinnie. Kaja i Marta, bo tak się przedstawiła jej nieznajoma, opowiedziały o sobie kilka słów. Z każdą chwilą tematy schodziły na coraz bardziej osobiste. Marta chciała podejść Kaję i wybadać, czy potrafi utrzymać pewne informacje w tajemnicy. Wiedziała, że bez tego grupa jej nie przyjmie. A to był jej kolejny etap inicjacji – wprowadzenie nowej osoby do ich grupy. Guru byłby zadowolony z takiego obrotu spraw. Lubi młode i ładne czarnulki. Wpadłaby jemu i jego przyjaciołom w oko. Marta już się nie mogła tego doczekać… Jednak najpierw musiała się przekonać, czy jej rozmówczyni będzie jej posłuszna. Z rozmowy wywnioskowała, że najbardziej sentymentalną pamiątką w domu jest pierścionek jej prababci, który przechodzi w rodzinie Kai z pokolenia na pokolenia. Młoda dziewczyna jeszcze go nie dostała od mamy. Marta wykorzystała tę sytuację i powiedziała, że bez takiego przedmiotu grupa nie pomoże jej się zmienić. Do rytuału musi być potrzebne coś, co jest bliskie jej sercu. I przy okazji wartościowe, ale tą informację Marta zachowała tylko dla siebie. Obrała sobie cel i zamierzała za wszelką cenę go spełnić. Dziewczyny się pożegnały pod domem Kai i umówiły na kolejne spotkanie.

Marta po jednym spotkaniu miała pełny obraz Kai. Młoda, zagubiona, naiwna dziewczyna, która od razu ufa każdemu, kto się nad nią zlituje i pokaże, że ją rozumie i chce pomóc. Dziewczyna była z siebie zadowolona. Wiedziała już prawie wszystko o sytuacji rodzinnej nowej znajomej. Zobaczyła dom Kai, dowiedziała się o zarobkach jej mamy i wszystkich cennych przedmiotach, które posiadała rodzina.  Z czasem to wszystko będzie jej i Guru. Dała sobie maksymalnie miesiąc, aż Kaja nieświadomie odda jej wszystko. Nawet życie własnej matki. Wszystko tylko po to, aby w końcu ktoś ją polubił.

WSZYSTKO, ALBO NIC

Mijały dni. Dziewczyny regularnie się spotykały. Marta zdobyła już pełne zaufanie Kai. Mogła pomału zacząć wprowadzać swój plan w życie. Powiedziała, że aby wejść do grupy potrzebuje wkupnego. I tak jest praktycznie za każdym razem jak się spotykają. Wyjaśniła, że ich założyciel potrzebuje pieniędzy na opłacenie dla nich wszystkich noclegów i wyżywienia na ich zjazdach. Kaja nie miała swoich pieniędzy, kieszonkowe by jej na pewno nie starczyło, dlatego zaczęła z domu wynosić drobne, ale wartościowe rzeczy. Najpierw był to pierścionek po babci, później złota obrączka mamy, następnie srebrny łańcuszek, który otrzymała od cioci. Na każde spotkanie coś ze sobą miała. Guru i Marta byli zadowoleni z dziewczyny. Spełniała się w stu procentach w swojej roli.  Z czasem Guru zaczął wspominać o domu dziewczyny, że byłoby idealnym miejscem do ich spotkań. Na wsi, w ciszy i harmonii, której potrzebowali i szukali. Tłumaczył Kai, że dzięki temu wszyscy zaoszczędzą, bo będą mieli darmowy dach nad głową. Jedyną przeszkodą w tym była jej mama.

Guru podpowiedział Kai jak rozwiązać ten problem. Wiedział, że dziewczyna nie dogaduje się ze swoją rodzicielką. Coraz częściej się kłóciły, a on miał zamiar to sprytnie wykorzystać. Dał młodej buteleczkę z trucizną, którą miała dodać do herbaty. Płyn nie powodował zmiany smaku napoju, więc kobieta nic by nie poczuła. Trucizna miała sprawić, że uśnie i pomału zacznie tracić funkcje życiowe. Gdy przestanie oddychać, Kaja miała przyjść na wzgórze pod opuszczony kościół, gdzie stanie się pełnoprawną członkinią ich grupy. Przynajmniej tak miała powiedziane. Ale Guru musiał zrobić coś zupełnie innego. Pozbyć się świadka. Pozbyć się Kai.

GDY RODZINA NIC NIE ZNACZY…

Nadszedł ten dzień. Dziewczyna chodziła podenerwowana od samego rana. W kieszeni przez cały czas miała buteleczkę, która jej ciążyła i paliła przez materiał. Kochała swoją mamę, ale to oni pokazali jej, kto jest jej prawdziwą rodziną. Wiedziała, że musi im pokazać, ze jej na nich zależy. Nie miała nikogo innego poza swoimi nowymi znajomymi, którzy przyjęli się z otwartymi ramionami. Musiała im się odwdzięczyć za to wszystko, co dla niej zrobili.

Kaja w końcu podała matce herbatę z dolaną trucizną. Gdy się od niej odwróciła łzy pociekły po policzkach. Nie mogła patrzeć jak jej rodzicielka umiera, więc od razu wyszła z domu i skierowała się w kierunku kościoła. Grupa już tam na nią czekała. Na środku placu palił się ogień, a przy nim siedziała jedna osoba, która wskazała Kai, aby weszła do kościoła. Dziewczyna przeszła przez drzwi i ujrzała wszystkich ubranych w czarne peleryny siedzących w ławkach. Nikt się nie odwrócił na odgłos jej kroków. Gdy zbliżała się do ołtarza wrota się zatrzasnęły, a ona poczuła mocne uderzenie w głowę. Momentalnie zrobiło jej się ciemno przed oczami i upadła na zimną posadzkę.

NADCHODZI NOWE

To była ostatni rzecz, która jej się przypomniała. W tym momencie do jej pokoju wszedł lekarz w towarzystwie policjantów i psychiatry. Doktor poinformował ją tylko, że ze względu na obrażenia wewnętrzne zostanie na obserwacji w szpitalu. Uspokoił Kaję, aby nie martwiła się o mamę, ponieważ jest po płukaniu żołądka i leży w pokoju obok. Natomiast policjanci wraz z psychiatrą delikatnie wytłumaczyli dziewczynie, że stała się ofiarą sekty. Uratował ją tylko i wyłącznie jej pamiętnik, który w ostatniej chwili znalazła jej mama. Po przeczytaniu ostatniego wpisu natychmiast zawiadomiła służby i wezwała do siebie karetkę. Gdyby nie to, obydwie już byłyby martwe.