Luksusowy pociąg

MORDERSTWO W ORIENT EXPRESSIE

Wiecie co to cisza? Ogłuszająca? Smutna? Wzywająca tylko śmierć? Gdzie nikt nie rozmawia, nie rusza się, a nawet nie oddycha. Nie słychać kompletnie nic. A może słychać? Ale po prostu ona nie słyszy? Ani nie czuje. I nie widzi jak on zaczyna się oddalać, zostawiając ją, a raczej jej ciało zupełnie samo.

NIESPODZIEWANY TELEFON

Komórka komisarza Huntera rozdzwoniła się w jego kieszeni. Zerknął na wyświetlacz i jęknął pod nosem. Odebrał i dość niechętnym tonem głosu się odezwał:

– Witam szefie. Stało się coś, że dzwoni pan do mnie na wolnym?

– Niestety musisz się pojawić w pracy. A najlepiej jechać od razu na miejsce zbrodni. Będzie czekać tam na Ciebie zespół techników i Mia, która wprowadzi Cię w sprawę. Przepraszam, że dzwonię, ale to naprawdę nadzwyczajne zdarzenie. Zresztą zobaczysz na miejscu.

– Dobrze, już jadę.

Po kilkunastu minutach komisarz zaparkował swojego Land Rovera pod miejscem zbrodni. Wysiadł z auta i się rozejrzał. Widział tylko las, budynki kolei i pociągi. Tylko jeden z nich, niebieski zwrócił jego uwagę. To tam się ona znajduje. Spostrzegł, że z wagonu wysiada Mia. Ruszył w jej kierunku, gdy był już blisko krzyknął:

– Cześć partnerko! Co tu masz ciekawego dla mnie?

– Witaj Arturze. Wiem, że masz urlop, ale musisz sam to zobaczyć na własne oczy. Zdjęcia tego nie oddadzą, a znając Ciebie zapewne dostrzeżesz jakieś szczegóły, które mi umknęły.

– Opowiadaj co mamy zanim wejdziemy do środka.

– Powiem tylko w skrócie. Młoda kobieta, wiek około 20-25 lat. Długie blond włosy, specyficzna uroda. Kompletnie ubrana, bez oznak jakiejkolwiek szarpaniny, czy nawet gwałtu. Widać, że przyszła tutaj z kimś kogo znała i musiała się czuć pewnie w towarzystwie tej osoby.

– Dlaczego akurat pociąg? W jakiej pozycji znajduje się ciało? – zapytał jeszcze komisarz Hunter.

– No właśnie to musisz zobaczyć.

CICHE NUTY

Komisarz Hunter i Mia weszli do pociągu. Szef i jego partnerka byli tak podekscytowani sprawą, że nie mógł się doczekać, aż na własne oczy ujrzy dzieło kolejnego zwyrodnialca. Jednak aby dojść na miejsce musieli najpierw pokonać kilka wagonów. Gdy zbliżał się do tego właściwego zaczął słyszeć muzykę operową. Myślał, że chyba mu się przesłyszało, jednak Mia wyprzedziła jego pytanie:

– Dobrze Hunter słyszysz. Z odtwarzacza schowanego  pod jednym z foteli gra „Madame Butterfly”. Utwór się nie kończy, jest zapętlony. Przestanie grać dopiero jak wyłączy się odtwarzacz. A kobieta… Siedzi na krześle przed pianinem. Wyprostowana, z dłońmi ułożonymi na klawiszach. Morderca się postarał się, aby nawet nie drgnęła. Obwiązał ją cienką żyłką, której na pierwszy rzut oka nie widać. Ręce podobnie, palce obwiązane razem z klawiszami.

– Wiemy coś więcej o niej? Miała coś przy sobie, co pomogłoby nam ją zidentyfikować?

– Niestety nie. Jedynie, co jeszcze jest w pomieszczeniu to dwa kieliszki i mała buteleczka. Jeden kieliszek z winem i odciskiem jej ust. Drugi czysty, bez nawet odrobiny kurzu. Natomiast zawartość małej brązowej buteleczki jeszcze jest nam nie znana. Technicy wezmą ją do laboratorium. Ale wszystko wskazuje na to, że została otruta.

Gdy Mia skończyła to mówić, weszli obydwoje do właściwego wagonu. Ni e był on duży. Objął od razu całość swoim wzrokiem.  Kilka foteli i barek. Wszystko zakurzone poza pianinem. Jednak nie było widać wokół niego, aby był przesuwany, czy specjalnie dostawiony. Wagon, zresztą jak cały pociąg wyglądał na luksusowy. Arthur się nie zdziwił, że morderca przyprowadził kobietę akurat w to miejsce.  Kobieta, tak jak mówiła Mia nie miała na sobie żadnych oznak walki. Nawet drut był tak przewiązany, aby nie wżynał się w skórę i nie robił ran. Dziewczyna miała przymknięte powieki i otwarte usta jakby śpiewała.

Arthur nie chciał przeszkadzać technikom. Zawołał swoją partnerkę i wyszli na zewnątrz. Rozejrzał się jeszcze raz dookoła. Jego wzrok zatrzymał się na lasku, który był nieopodal. Liściasty, z niskimi krzakami, zbyt bardzo zarośnięty. Ale mimo to zobaczył go. Ich wzrok się na sobie zatrzymał. Poznał go. Taki chłód w oczach ma tylko jedna osoba. Wiedział już kto powrócił i kogo mają szukać. Musi dobrze przyjrzeć się pianistce i dokładnie poszukać wskazówek. Zawsze je zostawia, mimo że nie dawał o sobie znać przez ostatnie dwa lata. Ale to ten typ mordercy, którego modus operandi na długo pozostaje niezmienione.