Szpital pośród gór

NOC W NOWYM MIEJSCU

Monika obudziła się na zimnym metalowym stole. Jedynym dźwiękiem jaki słyszała było bicie jej własnego serca. Jej ciało było całe odrętwiałe, bolała ją głowa. Czuła się jakby leżała wiele godzin w jednej pozycji i nawet na chwilę nie próbowała jej zmienić.  Próbowała sobie przypomnieć, co wczoraj robiła i jak znalazła się w tym miejscu. Nie przychodziło jej nic sensownego na myśl. W głowie panowała całkowita pustka. Gdy zaczęła czuć kończyny i minęło odrętwienie pomału zaczęła się podnosić. Usiadła i niepewnie zeskoczyła ze stołu nasłuchując, czy ktoś jest też w tym budynku.

Przyglądając się pomieszczeniu, w którym przebywała domyśliła się, że jest w jakimś starym szpitalu. Wyjrzała na korytarz i zobaczyła ściany pokryte graffiti. W powietrzu unosił się zapach świeżej farby. Monika nie pamiętała, czy to ona coś malowała, czy jest tutaj ktoś jeszcze. Zaczęła zaglądać z jednego pomieszczenia do drugiego. Wszędzie panował bałagan. Meble były poprzewracane. Materace porozpruwane. Nie ostała się prawie żadna czysta ściana. W oknach brakowało szyb. Nawet drewniana biblioteczka była pozbawiona książek na półkach.

Dziewczyna obeszła cały szpital, zajrzała do prawie każdego pokoju. Upewniła się tylko, że jest sama. Wróciła się do pomieszczenia, w którym widziała w miarę nieuszkodzony fotel z pięknym widokiem na góry. Usiadła i zaczęła rozmyślać.

GDY WRACAJĄ WSPOMNIENIA…

Sukcesywnie zaczęła jej wracać pamięć. Wiedziała już, że wyszła wieczorem z przyjaciółką na imprezę. Tam poznały dwóch facetów, z którymi przetańczyły prawie całą noc.  Nie wypiły za dużo, więc skąd ta utrata świadomości? Starała się cały czas pilnować drinka, a jak zostawiła go samego na stoliku to już nie brała szklanki do ust. Jednak był taki mały ułamek sekundy, kiedy zadzwoniła jej komórka i musiała na chwilę oddalić się od towarzystwa. I to musiał być ten moment, kiedy nowo poznani mieli okazję jej czegoś dosypać.

Dziewczyna im intensywniej myślała o poprzednim dniu tym szybciej łączyła fakty, które przewijały się w jej głowie.

PODRÓŻ W NIEZNANE

Po zamknięciu klubu wraz z przyjaciółką wsiadły do auta nowych znajomych i bez zastanowienia zgodziły się jechać z nimi, gdzie tylko oni chcą. Panowie ruszyli przed siebie ze śmiechem, że czeka je niezapomniana przygoda. Z każdym kolejnym kilometrem miasto zaczęło znikać z ich oczu.

Po godzinie jazdy mężczyźni zaparkowali auto pod ogrodzeniem dużego kompleksu budynków. Wszyscy wysiedli i przecisnęli się pomiędzy wygiętymi metalowymi prętami. Weszli na dziedziniec starego szpitala, następnie skierowali się do wejścia do budynku.

Panowie doskonale wiedzieli, gdzie je prowadzić. W środku podzielili się dziewczynami i każdą z nich zaprowadzili do innych pomieszczeń w dwóch końcach korytarza. Monika była tak otępiała, że godziła się na wszystko, co było z nią robione. Nie miała siły protestować. Nieznajomi gdy z nią skończyli poszli do jej przyjaciółki mówiąc, że nie może tam tak sama leżeć i długo czekać. Nieświadomie zasypiając po tym co się stało, gdzieś w oddali słyszała krzyki koleżanki. Chciała się podnieść i jej pomóc, jednak nie była w stanie się ruszyć. Tracąc siły i świadomość w końcu usnęła.

TRAGICZNY FINAŁ

Monika wzdrygnęła się na to wspomnienie. Wiedziała już, że ją uratowało to, że nie była wtedy o siłach, aby się bronić. Jej przyjaciółka nie miała tyle szczęścia w tym całym nieszczęściu. Skoro nie spotkała jej nigdzie w tym budynku to domyślała się, że już jej nigdy nie zobaczy. Ich wspólna impreza była tą ostatnią.

Teraz jedynie, co jej pozostało to wydostać się z tego miejsca i wrócić do miasta. Mimo wszystko musiała się upewnić, czy koleżanka wróciła do domu, czy ma iść na policję i zacząć jej szukać.

Jednak obawiała się najgorszego. Intuicja jej podpowiadała, że dla jej przyjaciółki ten wieczór skończył się tragicznie. A ona już nigdy nikomu nie zaufa, jak przed tym zdarzeniem.