„Truskawkowa” szkoła

OSTATNI DZWONEK

Młodzież siedziała jak na szpilkach i oczekiwała na rozdanie świadectw. Uczniowie jedną nogą byli już na wakacjach. Jedynie o czym teraz rozmyślali to o zaplanowanych już dawno wyjazdach z rówieśnikami. Praktycznie w ogóle nie słuchali swojego wychowawcy. Nie wyłapali jego najważniejszych słów, że to ostatni dzień, kiedy ta szkoła będzie otwarta. Od nowego roku trafią do nowych placówek. Dyrektor postarał się, aby ta mała grupka osób nie została pozostawiona samym sobie i miała do czego wrócić po wakacjach. Każdemu z nich wystawił osobno opinię i załatwił miejsce w innych szkołach zawodowych.. Ta niestety musiała zostać zamknięta ze względów finansowych.

Zakład, do którego należała szkoła z roku na rok wpadał w coraz większe długi. Prezes nie był w stanie dłużej ukrywać problemów przed swoimi pracownikami, ani tymi starymi, którzy się domyślali, co się dzieje. Ani przed nowymi, których kształcił i chciał nauczyć zawodu. Specjalnie dla nich utworzono dwie małe klasy i przeznaczono jeden budynek. Myślał, że będzie miał dobrze wykwalifikowanych specjalistów. Niestety jego oczekiwania…

…ZDERZYŁY SIĘ Z RZECZYWISTOŚCIĄ

Firma na szkołę nie dostała żadnego dofinansowania. Pracownicy domagali się wyższych pensji. A sprzedaż produktów malała, przez co przedsiębiorstwo zamiast zarabiać, zaczęła o tracić na kosztach produkcji. Po wcześniejszym poinformowaniu o problemach najpierw zwolnił najmłodszych pracowników. Wiedział, że oni szybciej sobie poradzą ze znalezieniem nowej pracy niż mężczyźni, którzy zatrudnieni byli u niego przeszło 20 lat. Chociaż miał opinię surowego, wymagającego szefa, to nigdy nie odmówił pomocy nikomu i nie zostawiał na lodzie swoich podwładnych. Kombinował jak tylko mógł, aby wszyscy były zadowoleni. Niestety redukcja etatów nic nie dała. Postanowił, że ogłosi bankructwo dopiero jak będzie pewien, że jego uczniowie będą mieli zapewnione miejsca w innych szkołach. Nie mógł zostawić tych młodych ludzi na pastwę losu. W ostatnim dniu ich edukacji podziękował im za współpracę i poinformował, że drogą listowną dostaną pisma o przyjęciach do nowych placówek edukacyjnych. Dopiero słowa prezesa sprawiły, że młodzież zamilkła i skupiła się w pełni na jego słowach. Ich ojcowie coś wspominali w domu, że firma ma problemy, ale nie sądzili nigdy, że aż takie. Wysłuchali do końca, co szef miał do powiedzenia. Podziękowali mu za to, że mogli się tutaj uczyć zawodu.

SPOKOJNY KONIEC

Po zakończeniu roku szkolnego wszyscy się rozeszli. Pracownicy i uczniowie wrócili do swoich domów. Prezes zapewnił ich, że otrzymają wszyscy swoje ostatnie pensje w terminie. Mężczyzna zamknął dobrze zakład i założył dużą, masywną kłódkę na bramę. Mógł i on spokojnie odejść na emeryturę ze świadomością, że zrobił wszystko, aby jego pracownicy zdążyli przez zlikwidowaniem zakładu znaleźć inną pracę.